Jak żyć?


Skończyłem właśnie czytać najmądrzejszą i najważniejszą książkę w moim życiu. To, że jest najmądrzejsza zrozumiałem już po kilkudziesięciu stronach, to, że najważniejsza – tak mniej więcej w połowie. Jestem jeszcze oszołomiony jej przesłaniem i tym, co jak sądzę, spowoduje w moim życiu. Napiszę o tym zapewne, jak będę gotowy.

Tymczasem osobom, jakie czują się trochę zagubione w życiu, przez niezrozumiały dla nich pęd za dobrami materialnymi zamiast szczęścia, za popularnością zamiast szacunku itp. polecam poprzednią książkę, jaką czytałem przez kilka miesięcy ostatniego roku (zwykle czytam książkę w kilka dni) – jest nią „Źródło” napisana przez Ayn Rand.

Książkę tę nie jest łatwo zdobyć, być może tak powinno być. Osobom zdeterminowanym, jestem gotów ją pożyczyć (za kaucją).

Te książki i moje przemyślenia w ostatnich latach (zapewne to typowy efekt „wieku średniego”) wskazują mi, że nie ma sensu pozować, lansować się, robić czegokolwiek dla innych wbrew sobie. Jeśli z czymś/kimś źle się czuję, to unikam go, bez zwracania uwagi na opinie/konsekwencje. Dlatego od kilku lat pracuję coraz mniej, ale coraz więcej czasu poświęcam na organizowanie sobie życia tak, by za kilka lat (sądzę, że ok 40-ki) nie musieć dosłownie nic. Wtedy drugą połowę życia spędzę na robieniu tylko tego, co chcę 🙂

Jednak gdybanie o przyszłości ma mały sens – przecież jeszcze w tym roku ma być „koniec świata”… O ile nie sądzę, by czekała naszą planetę zagłada, to za bardzo prawdopodobne uważam, że Słońce „zwyczajnie” przez siłę swojej aktywności uszkodzi urządzenia elektroniczne. To wystarczy do zniszczenia świata jaki znamy (internet, komórki, samoloty, samochody, żarówki itd). Zmieni się wszystko, nawet jeśli bieguny zostaną na swoim miejscu i nikomu z głowy włos nie spadnie…


Chcesz wiedzieć więcej? Wejdź na stronę z Poradnikami.


  1. ; Artur pisze:

    Ayn Rand jest twórczynią „obiektywizmu” i można powiedzieć, że jej filozofia uzasadnia kapitalizm, właściwie pojęty egoizm – wszytkto to co jest antytezą komunizmu, socjalizmu i jeszcze innych czerwonych „izmów”
    Książka sama w sobie jest b. dobrze napisana i nie da się od niej oderwać podczas czytania.
    Jej następna książka „Atlas zbuntowany” zawiera wykładnie jej filozofii włożoną w usta Johna Galta (Who is John Galt?), podczas jego speechu radiowego,
    pzdr

  2. ; Mariusz Szepietowski pisze:

    Tak jest, tą najważniejszą książką jest właśnie “Atlas zbuntowany”. Nie odbieram tych książek w zakresie kapitalizm-komunizm. Dla mnie mówią one o uczciwości, moralności, szacunku, niezależności. Wg mnie nie ma tam wątków politycznych, chyba że za takowe uznamy np. wzmianki o zabieraniu majątku bogatym przedsiębiorcom, którzy uczciwie na niego zapracowali, przez manipulantów i leni, którzy nie mają żadnych umiejętności poza „politykowaniem” – jeśłi to ma mówić o wyższości kapitalizmu to zgadzam się z tym, a nawet bardziej – dla tych złodziei-darmozjadów powiny być zbudowane komory gazowe.

  3. ; Grzegorz pisze:

    Myślę, że o tych komorach gazowych to gruba przesada. Za taki komentarz należy się nagana.

  4. ; Mariusz Szepietowski pisze:

    Hmm… pierwsze słowo tej wypowiedzi przeczy pozostałym. Jako, że sądzę iż nie ono miało oddawać jej sens, wydaje mi się niezgodne z prawdą… A co do jej sensu – nie widzę go, po przeczytaniu „Atlasu”. Proponuję więc go przeczytać i wtedy możemy podyskutować.

  5. ; Sempowicz Jerzy-reloj.pl pisze:

    A niech Cię trafi Mariusz…….. Przez Ciebie (znamy się osobiście z jednego ze szkoleń w Wa-wie) zacząłem czytac tę książkę „Atlas zbuntowany” i niech Cię trafi, bo zająłeś mi (a właściwie ta książka) cały wolny czas…… jest genialna, choć nie każdy będzie tak twierdził.

  6. ; Mariusz Szepietowski pisze:

    Tak, jest rewelacyjna, choć ostatnie 200 stron faktycznie wchodzi w politykę, co moim zdaniem psuje jej przesłanie – pierwsze 1000 stron jest o moralności i ludziach i na tym możnaby poprzestać.

    Polecam Ci jeszcze „Źródło” tej samej autorki – tematyka podobna, tylko bardziej osobista i jest mniej zamieszania i brak polityki.

  7. ; Sempowicz Jerzy-reloj.pl pisze:

    Normalnie to chyba w życiu nie wziąłbym 1100 stronicowej książki do ręki…. połknąłem w kilka dni.
    powinno się ją dawać jako lekturę do szkół średnich i obowiązkowo na wejściu do Sejmu z nakazem przeczytania posłom i posłankom.
    W trakcie czytania książki przeżyłem coś niesamowitego. Czytam, czytam,a w radio ogłaszają , ze pretendent do stanowiska prezydenta Francji Sarko ogłosił zamiar wprowadzenia 75% podatku dla najbogatszych. najpierw się roześmiałem w głos. Potem jednak przypomniało mi się, że Hitlera też z początku nikt poważnie nie traktował. Modlę się obyśmy nie dożyli czasów takich oszołomów.
    Dzięki Mariusz

  8. ; Piotr Warda pisze:

    Przeczytałem obydwie książki, ale było to już jakiś czas temu. Po tym wpisie sięgnę po nie ponownie, choć nie zgadzam się z poglądem Ayn Rand, że Bóg nie istnieje. Moim zdaniem to właśnie On nadaje sens całej „uczciwości, moralności, szacunkowi, niezależności” opisanej w „Źródle” i „Atlasie zbuntowanym”. Proszę się zastanowić gdzie jest napisane „nie kradnij, nie zabijaj,nie cudzołóż, nie pożądaj rzeczy bliźniego” itd., a przecież to są właśnie te podstawowe zasady od których wywodzi się ochrona własności prywatnej będącej podstawą kapitalizmu w czytej formie (a nie tego co mamy dzisiaj, bo to nie jest kapitalizm tylko jakaś dziwna odmiana socjalizmu dla bogatych np. bankierów).

  9. ; Mariusz Szepietowski pisze:

    Dziękuję Piotrze za ciekawy komentarz. Z wiarą jest zgodnie z nazwą, że to kwestia wiary w Boga, a nie faktów. Poglądy autorki książki są tylko jej poglądami, na szczęście nikogo do nich nie przekonuje. Raczej nie odbierają one też wartości samym ksiażkom (zapewne autorka chciała podkreślić rolę danej osoby w kształtowaniu jej życia, a nie czynników zewnętrznych).

    Zasady moralne są jednak niekoniecznie zależne od wiary. Można być dobrym, uczciwym człowiekiem, bez deklarowania wiary (w jakiejkolwiek religii). Zgadzam się jednak, że zasady moralne są ludziom wpajane głównie przez religie i w tym kościoły różnych religii mają wielkie zasługi, nawet wśród osób, które nie są wierzące.

    Zgadzam się też, ze postawy banksterów nie są kapitalizmem. Kapitalizm za podstawę uznaje szacunek dla własności drugiej osoby, podczas gdy głównym celem banksterów (a także właściieli globalnych korporacji) jest okradanie całych narodów, ludzkości.

Zostaw komentarz