Skandaliczne wymagania banków udzielających kredyt hipoteczny


Każdy, kto zaciąga kredyt hipoteczny (czyli kupuje pieniądze – jest klientem), traktowany jest przez banki, jak niewolnik, którego można ganiać jak chłopca na posyłki co chwilę po nowy papierek. Również każdy taki klient(!) spotyka się z sugestiami, że jest oszustem (konieczny stos urzędowych/bankowych potwierdzeń po kilka razy tej samej informacji/transakcji). Również każdy taki klient(!) nękany jest tym, że nie powie mu się raz co ma dostarczyć, tylko co kilka dni Wielki Analityk banku dodaje nowe wymagania. Mało tego, klient(!) musi dostarczać dokumenty, z pieczątkami, jakie analityk sam może sobie ściągnąć z sieci (księga wieczysta). To jeszcze mało, legelnie zarobione i opodatkowane przez klienta pieniądze nie są traktowane przez banki, jako dochód, jeśli pochodzą z tak “egzotycznych” źródeł, jak stała umowa na udzielenie licencji firmie w której klient(!) pracuje, stała umowa najmu innego mieszkania klienta(!).

Nie dość, że chcemy kupić od banku gotówkę, za co już powinniśmy być witani przez lokaja, nie dość, że stajemy się niewolnikami banków (przez całe życie zawodowe oddajemy im połowę dochodów tylko za to, że przechowujemy kilogramy naszego ciała w kupie betonu o typowym standardzie). Nie dość tego – jeszcze musimy popracować miesiąc nad zdobywaniem papierków, by wejść w “szacowne grono niewolników”.

Rozumiem, że bank musi mieć zabezpieczenie pieniędzy, jakie pożycza, ale do tego wystarczyłby pit za ostatnie dwa lata (potwierdzający dochody klienta) i wpis do hipoteki nabywanej nieruchomości (zabezpieczający bank na wypadek zaprzestania spłat). Wszystko poza tym uważam za nękanie klienta(!). Za zachowanie uwłaczające godności człowieka!

Poniżej wykaz dokumentów, jakie banki żądały ode mnie ostatnio, gdy starałem się o kredyt na działkę budowlaną:





Podaj imię:

Podaj swój email:

Zapisując się zgadzasz się z polityką prywatności.


VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

Chcesz wiedzieć więcej? Wejdź na stronę z Poradnikami.


Komentarze (15)

  1. ; Artur Bartosiak pisze:

    Witam
    Niestety tak wygląda kompleteoanie i staranie sie o kredyt hipoteczny jednak, wiele z tych dokumentow nie są wymagane w niektórych bankach – chyba troszke się Pan zapedził z tym 1000 stron :)
    Niestety jest to kredyt hipoteczny nie kredyt ghotowkowy czy karta kredytowa… Skoro jest tak strasznie czemu ludzi biorących kredyty jest coraz więcej ? Niestety jest to tylko jeden przyklad wystepujący na 100 żłożonych wniosków…
    pozdrawiam

  2. ; Mateusz pisze:

    Właściwie cały komentarz powinien zacząć się i skończyć na stwierdzeniu, ze ja jak mi się nie podoba w jakimś sklepie to w nim nie kupuje. Wyglada wiec na to ze Szanowny Autor z jakiegos powodu albo musial udac sie do tego konkretnego banku albo tez w kazdym banku wymogi bylyby takie same. Ale żeby moja wypowiedz miała walor edukacyjny postaram się przejść po kolei punkty
    1. Zadanie wyceny nie jest niczym nadzwyczajnym. Oczywiscie każdy kto kupuje działkę/mieszkanie/dom uważa ze robi świetny interes ale bank na wszelki wypadek chciałby to potwierdzić żeby potem nie okazało się ze np.działka kupowana przez Szanownego Autora za kwotę 100 otoczona jest działkami które średnio kosztowały 50 (informacje z gminy/podstawa wyceny porownawczej). Pomijając skrajne przypadki powyższe dowodzi ze Autor przeplaca. A bank nie chce (w przypadku niesplacania) stać się właścicielem działki z której w najlepszym wypadku odzyska polowe ceny
    Inna sprawa to obecność rzecz znawcy na liście – wypada tylko zapytać, byc moze ta opłata jest po prostu ukryta prowizja i ma się nijak do samej wyceny. Nie wiem, nie komentuje

    2.mimo ze często dziwi to kupujących, system ksiąg wieczystych w Polse ma pewne niedoskonałości. Modelowo wszystko co w księdze powinno się pokrywać ze stanem faktycznym, ale po pierwsze istnieją prawa osób trzecich które są erze własne mimo ich nieujawnienia w kw (np.dożywocie) a po drugie częste są przypadki błędów notariuszy którzy przy okazji transakcji nie składają odpowiednich wniosków do sadu wieczystoksiegowego (ot choćby wykreślenia roszczenia z tytułu zawarcia umowy przedwstepnej przy okazji zawierania umowy ostatecznej). Bank ma tylko jedna mozliwosc zabezpieczenia się rzed tego typu sytuacjami – prosi o kopie aktu na podstawie którego sprzedający stał się właścicielem.

    3. To chyba nic dziwnego – bank chciałby wiedzieć co, za ile i od kogo jest kupowane. Plus fajnie np znac dodatkowe zapisy umowy przedwstepnej (np kary umowne, poddania się egzekucji z 777kpc itp).
    Rozumiem jednak rozrzewnieńie – cześć banków potrafi przeprowadzić analizę w oparciu o draft umowy albo o oświadczenie zawierające komplet danych z umowy

    4. Do tego wypisu z gminy dojde … Ale jeśli chodzi Szanownemu Autorowi o wypis z miejscowego planu zagospodarowańia – to spełnia on wymogi z punktu 4 i innego dokumentu bank nie chce. Jeśli zaś go nie ma (większość gmin w Polsce) to za taki dokument służy tzw wz-ka czyli warunki zabudowy (najlepiej świeże bo wystąpienie o nowe znosi stare), czasami takim dokumentem jest tez tzw studium (taki wstępny plan).
    Czemu nie można się oprzeć na tym co w księdze? Gdyby jeden organ prowadził oba rejestry (księgi i plany/wz) byłoby pięknie. Niestety 9/10 nikt kto zmienił przeznaczenie działki nie składa wniosków do kw o ujawnienie nowego stanu. Na pewno nie robi tego gmina po uchwaleniu planu. Efekt? Większość działek budowlanych ma w kw grunty orne, albo odwrotnie (sytuacja rzadka a jednak) grunty które w planie straciły walor budowlany (np stały się przemysłowe) moga ciagle w kw byc budowlane
    I na koniec – dlaczego wogple pytanie o to czy działka jest budowlana? A no głownie dlatego ze bank nie ma prawa udzielić kredytu hipotecznego na działkę rolna (robi to kredytem specjalnym albo pożyczka) no i last but not least działki rolne w polskim prawie podlegają nieco innemu rezimowi sprzedaży (czyli tez egzekucji)

    5. Zakładam ze dokument z pkt.4 spełnia wymóg pkt.5 – nie chce komentować ale szczerze wątpię by analityk zadał dwóch rożnych dokumentów. To moze sugerować tzw pozytywny negat (szukanie powodu dlaczego nie dać kredytu bez oficjalnego mówienia ze się go nie dało)

    6. To znowu głownie asekurcja przed niezgodnoscia rożnych dokumentów, choć akurat ostatecznie kwestie rozstrzyga wyrys wiec myśle ze tu po prostu zabrakło komunikacji z analitykiem.

    7.- 10. Tu mam pewien problem, o ile dokumenty 9 i 10 są jasne – chodzi o wypis z ewidencji gruntów potwierdzający po pierwsze ze działka o numerze x ma powierzchnie taka to a taka i ze jest objęta księga wieczysta nr y, oraz wyrys pokazujący posadowienie działki, budynków na niej (częsta sytuacja w Polsce – budynek stoi na dwóch działkach a właściciel sprzedaje jedna), czy wreszcie kształt działki – czasami bank po prostu moze nie chcieć zabezpieczyć się na działce o powierzchni 2ha o kształcie 10m na 2km …
    Punkty 7 i 8 jak mniemam dotyczą wypisu z miejscowego planu, bo dokumentu o którym Autpr pisze nie ma. Jeśli mowa o planie to patrz punkt 4

    11. Bo niestety mimo olbrzymiego kroku naprzód jakim jest system ekw – wydruki z internetu nie są dokumentami urzedowymi (mam nadzieje ze jeszcze a nie ze nigdy) i jako takie nie poswiadczaja niczego
    Inna sprawa jest taka ze do analizy i decyzji analityk mógłby oprzeć sie na internecie a dopiero w przypadku finalizacji poprosić o oryginał.
    Off topic: 3 godziny żeby dostać 300tys hmm… Dużo/mało?

    12. Patrz punkt 2 (czyli Autor robi jak ja na magistrce – większa czcionka i raz jeszcze ten sam punkt a nuż nikt nie zauważy :)))

    13. Tu proszę o precyzję – bo moze chodzić o udanie na druk bankowy informacji wynikających z wszystkich dokumentów (głupie ale analitycy lubią mieć wszystko na jednej kartce) albo o cos innego (wtedy bym sie zdziwił). Autorze?

    14.trudna sprawa … No bo czytając literalnie wychodzi na to ze poprzedni właściciel nie dopełnił obowiązku i mimo ze ma na tej działce kredyt nie złożył wniosku o wpis hipotek. Zadziwiający jest fakt nieujawnienia kredytobiorcy? Tzn kogo – poprzedniego kredytobiorcy? Właściciela innego niż ten z aktu? Troche w ten punkt nie wierze, albo został złe zrozumiemy

    Cdn

  3. ; Mariusz Szepietowski pisze:

    Panie Mateuszu, dziękuję za dogłębną analizę tego wykazu. Jestem pod wrażeniem znajmości przez Pana tych wszystkich zagadnień. Co do Pana wątpliwości, uzupełniłem informacje w wykazie – popełniłem kilka skrótów myślowych, ale nie mnożę bytów, co Pan zasugerował.

  4. ; Mateusz pisze:

    Panie Mariuszu, tak i cos swita ze jestem pracow umiem chyba tego banku którego przypadek Pan opisuje (choć nie ma pewności :)) i powiem Panu szczerze ze tez mnie to wkurza. Ale zawsze jakoś staram sie w butach tego bidnego analityka stanac.
    Te listy to chyba efekt kryzysu, wszyscy nagle zaczęli oglądać każdy dokument 5x :)

    W każdym razie w razie jakichkolwiek pytań/ problemów chętnie pomogę

    Pozdrawiam
    Mm

  5. ; Mariusz Szepietowski pisze:

    Zaciąganie (kupowanie, nie branie) kredytu hipotecznego dziś to normalnie paranoja – w rodzinie w ostatnich 10 latach braliśmy 4 kredyty hipoteczne i nigdy tak nie było, jak dziś…

    Ja nie obwiniam analityków – wykonują polecenia i procedury. Ale kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie można najpierw na podstawie 10 dokumentów ocenić zdolności klienta i tego, czy “podobają się bankowi jego przychody” (tak, bo logiki, ani zasad finansowych w tym nie ma – mam wysokie, stałe i legalne dochody, ale pochodzą z umów, jakich analitycy chyba nie znają i nie rozumieją) i dopiero później żądać dokumentów dotyczących
    nieruchomości i dopiero, jak te będą “się podobały” to żądać zaświadczeń, oświadczeń, wyciągów itp. To by zaoszczędziło 90% czasu poświęcanego przez klientów (średnio, bo ta większość, która kredytu nie będzie mogła kupić dowie się o tym po dwóch dniach, a nie dwóch miesiącach).

  6. ; Beata pisze:

    Ja od stycznia biegam po bankach i niestety wszystko co napisał Autor to prawda. Jeden bank życzył sobie sporządzenia operatu szacunkowego działki (co rozumiem) i domu, który ma dopiero na tej działce stanąć (tego nie rozumiem – wróżenie z fusów, ale OK). Rzeczoznawców honorowanych było dwóch – zrobiłam – koszt 1000zł. W kolejnym banku już nie honorują i chcą nowe. Stos dokumentów niemal identyczny. Dodatkowy problem to spłata pozostałej części kredytu zaciągniętego na zakup działki, na której stanie ów dom. O zaświadczenie nt. terminowości spłat i kwoty pozostałej do uregulowania czekałam niemal 2 m-ce, a kiedy już je dostałam Analityk z banku, w którym staram się o kredyt na budowę stwierdza, że zaświadczenie musi być aktualne na czas uruchomienia (tylko jak ja mam trafić, skoro można czekać 2 m-ce!!!) i że w treści nie jest napisane, ze nie mam możliwości wypłacać z tego konta środków. Czy Państwo coś z tego rozumieją??!! Jak można wypłacać środki z konta banku, na który przelewa się kolejne raty?
    I nawet nie wiem jak mam tę kwestię rozwiązać – przecież nie mam wpływu na treść zaświadczenia, które wystawia mi bank, poza tym jak mam udowodnić, ze nie jestem wielbłądem?
    Czy ktoś mógłby podpowiedzieć mi jakieś rozwiązanie?
    Pozdrawiam i życzę w cierpliwości
    B.

  7. ; Agnieszka pisze:

    To jeszcze nic. Ja nie mam 2 dokumentów tożsamość- prawo jazdy nie było mi potrzebne, paszport stracił ważność, żeby wyrobić nowy musiałabym jechać ze Szczecina do Kielc.
    W związku z tym musiałam do banku dostarczyć skan dowodu, nieważnego paszportu oraz załatwić skrócony odpis aktu urodzenia (22 zł + znaczek na polecony+ 1 h z życia mojego brata).

  8. ; Mariusz pisze:

    Tak naprawdę nie kupujemy pieniądza od banku.Nie pożyczamy pieniądza od banku.jedynym zadaniem banku jest prawidłowa ocena tego czy spłacimy kredyt.jeżeli nie spłacimy to po zlicytowaniu nas i tak do końca życia będziemy spłacać resztę i jeśli nie spłacimy to dopiero wtedy bank będzie musiał pokryć nie spłaconą część kredytu.Spytacie skąd biorą się pieniądze na kredyt?Ano znikąd.Ich tak naprawdę niema.Są dopisane(utworzone jako dodatkowe wcześniej nie istniejące)w momencie udzielenia kredytu oraz wykreślane w momencie oddania pieniędzy.
    Czy wymagania banków za udzielenie tylko tak naprawdę szczątkowego zabezpieczenia i administrowania kredytem są wysokie? .Odpowiedzcie sobie sami.Moim zdaniem są bardzo wysokie.Odsetki które płacimy bankowi są od razu prawdziwym pieniądzem i zarobkiem banku.Banki powinny nas całować po tyłkach za sam fakt że chcemy kupić tak drogo usługę zarządzania naszym długiem(nie płacimy za pożyczenie nam czyichkolwiek pieniędzy)

  9. ; Mariusz Szepietowski pisze:

    Tak, to prawda, co pisze mój Imiennik. Faktycznie bank kreuje pieniądze z niczego (ma prawo wykreować tak 28x więcej pieniędzy, niż wpłacą jego klienci na lokaty! – wynika to z poziomu rezerw obowiązkowych – w Polsce to tylko 3,5%, czyli w rzeczywistości w banku jest 28x mniej, niż wpłacone przez jego klientów depozyty!). Rzeczywiście nie ma żadnego uzasadnienia, by koszty kredytów były tak wysokie.

    Oprocentowanie kredytów mogłoby być 28x niższe niż depozytów (plus nadwyżka na koszty pracowników/biur plus ryzko=ubezpieczenie) a bank i tak by nie stracił! To stąd biorą się gigantyczne (miliardowe!) zyski banków o czym wiemy z raportów giełdowych.

    Zachęcam też do przeczytania wpisu http://bezemerytury.pl/blog/nie-dajmy-sie-okradac-bankom

  10. ; Marta pisze:

    Niestety dwoma rękami podpisuję się pod tym, że sposób w jaki banki podchodzą do swoich klientów jest dla mnie wysoce niezrozumiały. Właśnie ubiegam się o kolejny kredyt i niestety historia się powtarza, staję się osoba na posyłki, po kolejne dokumenty i zaświadczenia. Tyle że teraz już się na to nastawiam, kiedy brałam pierwszy kredyt był to dla mnie szok. Najbardziej absurdalnym żądaniem analityka był oryginał wydruku z konta bankowego. Nie wystarczył w tym przypadku wydruk z konta w obecności pracownika banku, musiałam wydrukować stan mojego konta, z tym świstkiem pójść do banku, gdzie to konto miałam i poprosić panią w banku o podtęplowanie każdej strony. Pani była mocno zdumiona żądaniem banku.
    Miałam nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Skompletowałam wszystkie dokumenty, wszystko wydawało się być w porządku. Dzień po złożeniu wniosku otrzymałam prośbę o kolejnych 6 dokumentów, których nie było na pierwotnej liście, oczywiście analiza wniosku została wstrzymana do czasu otrzymania zaświadczeń….
    Rozumiem, że bank musi się zabezpieczyć, ale wydaje mi się, że dzieje się to z dużym brakiem poszanowania dla klienta.

  11. ; zosia pisze:

    czy bank może ujawnić stan konta bez wiedzy właściciela, może ktoś mi podpowie, ważne jestem współwłaścicielem

  12. ; Jan pisze:

    A ja się zgadzam że banki traktują klienta ja śmieć, chociaż mamy zamiar zostać ich niewolnikami, a OSZUKUJĄ JAK, bądzie uważni.

  13. ; Asia pisze:

    Niestety tak jest,składaliśmy z Mężem dokumenty do 4 banków,jak na razie odmówiły nam 3. Według doradców finansowych dochody mamy ok. Według analityka nie, wkładu własnego 42% (dom w stanie surowym zamkniętym) wszystko by pasowało,niestety mamy niby zbyt niską zdolność finansową. Netto to jest 3550. Bez kredytu nie ruszymy dalej.

  14. ; nosia pisze:

    Ja mam kredyt samochodowy w Banku Fiat Polska.Co do dokumentów. Każą mi co 3 miesiące spowiadać im się z mojej sytuacji, co uważam za bezprawne.Posiłkują się przepisem Ministra Finansów o rezerwach i zobligowaniu banku do okresowego badania sytuacji ekonomiczno finansowej swoich klientow. Bank nagina to prawo, bo okresowy to wcale nie musi znaczyć kwartalny. Raty splacam terminowo. w piśmie jest tez, że informacje przekazane do banku nie mają wpływu na zaciągniete zobowiazaniai , że służa one jedynie do celów statystycznych. Więc do czego tak naprawdę bankowi te wszytskie informacje o kliencie i straszenie go karami finansowymi? Sądze, że jest to nieprawne i powinno zostac zgłoszone do Komisji Nadzoru Bankowego.

  15. ; Karol Bielski pisze:

    Przyczyną kłopotów większości kredytobiorców jest bezmyślność analityków bankowych, bo ci marni ludkowie, którzy zarabiają koło 2500 brutto decydują o losach ludzi na miliony złotych. Nic tak nie demoralizuje, jak poczucie władzy u nic nieznaczącego w społeczeństwie ludzika. Przy analizie wycen mogą leczyć swoje frustracje, niepowodzenia i to robią. Pytają rzeczoznawców o nieistotne bzdury, a umykają im prawdziwe błędy, bo są niedokształceni, ale mają poczucie władzy i nie mają poczucia odpowiedzialności za to co robią. Znam przypadki, gdy analityk w rozmowie prywatnej uzależniał pozytywne zaopiniowanie kredytu od tego, czy mu woda w wannie nie wystygnie po 10 minutach. Tak moi drodzy, banki zatrudniają stado bezmyślnych baranów, które chce sobie porządzić. Analityk bankowy to najgorsze ścierwo, które jest patologią systemu, a w swej bezdennej głupocie nie jednemu człowiekowi niszczy życie, bo zapłacił setki tysięcy zadatku, a bezmyślny analityk utrącił kredyt. W banku jest bohaterem, bo napisał że ryzyko za wysokie, a nikt tego nie sprawdził.

Zostaw komentarz


 Zapisz mnie także na listę mailingową, zgadzam się na przyjętą politykę prywatności

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.